Obserwatorzy

wtorek, 16 marca 2021

15.03

Wczoraj wieczorem już nic ciekawego się nie wydarzyło. Rozmawiałam z ludźmi z hostelu i słuchałem dziwnych historii.

Dziś wstałem znowu przed 8. Był spokojny poranek, spakowałem się, wymeldowalem i na 11 poszedłem na free walking tour. Po drodze pokrecilem się po placu Zocalo i kupiłem świeży sok wyciskany z tropikalnych owoców o giga pojemności za 12zł:
Lubię ten Meksyk:)

Z racji mniejszej ilosci turystów ogólnie, byłem jedyny w grupie angielskojezycznej. Więc w sumie wycieczka prywatna;). I całkiem ciekawa. Po 2h poszedłem pierwszy raz do normalnej restauracji (wcześniej jadłem na ulicy). Za 24zl pojadlem i napilem się:
Meksykańskie jedzenie jest naprawdę bardzo smaczne!

Potem podskoczylem na Plaza Garibaldi, który jest znany z grajacych mariachi. Nie muszę dodawać, że jak tam byłem to akurat nie grali :p.

Następnie wróciłem do hostelu, odebrałem plecak i pojechałem na lotnisko. 1h lot do Oaxaca. I dzielona taxi (colectivo) dojeżdżam do hostelu. W końcu mam swój pokój;).

Idę zobaczyć, czym tu żyje miasto...

poniedziałek, 15 marca 2021

14.03 Teotihuacan - słynne piramidy pod Miastem Meksyk... a właściwie to nie

Pomimo zmęczenia, budziłem się rankiem polskiego czasu, czyli w nocy tutaj... ostateczne wstałem chwilę po 7. Ogarnąłem się, śniadanko na tarasie. Poranek chłodny, niby 11st.C ale jakoś nie czułem tego.
 Przyjemnie. I oczywiście słońce! A śniadanie takie:

Potem misja: zdobyć pieniądze. Szukałem bankomatu po okolicy, musiałem tez kupić wodę. Następnie wsiadłem w autobus na Dworzec Północny za 4peso czyli ok. 50 groszy!

Na dworcu kupuję bilet do piramid Teotihuacan (20zl w 2 strony, ok. 1h jazdy w 1 stronę).

Jestem chyba jedynym nie-latynosem w autobusie.
 
Ha! Koronawirus we własnej osobie ogranicza wejście na piramidy (otwarty teren!) Do chyba 1000 dziennie. O 11, czyli 2h po otwarciu obiektu, limit był juz wykorzystany. To nic, ze do wieczora nikogo już tam nie będzie. Ważne, ze te pierwsze 1000 osób mogło tłumnie i bezpiecznie zwiedzać.

Kupiłem lemoniadę i... sombrero. Piramidy obejrzałem przez plot.
 Wracam na znany już dworzec PKS.

Jednak po drodze wpadłem na pomysł, zeby wysiąść wcześniej i podejść pod słynną bazylikę Matki Bożej z Guadelupy. To ta, która wg. Legendy objawiła się Indianinowi w XVI wieku. Olbrzymi targ pamiątek i dewocjonaliów!
Jest i cudowny obraz:


Dlaczego wg. niektórych moich znajomych nie jestem spontaniczny? Bo to nie działa. Posłuchajcie...

Piramidy zamkniete, miałem pecha. Ale po Gladelupie wybrałem się na drugi koniec miasta do słynnego i polecanego Muzeum Antropologicznego. Na miejscu dowiaduję się, ze jest zamknięte. Oczywiście internet podaje sprzeczne info. W  koncu to Meksyk. 

Ale nie poddaję się. Dookoła fajny park, a w nim ponoć  jedyny zamek w latinoameryce. Kupiłem kawe i giga-mufinke za 10zl. Fajny ten Meksyk;).

 Tuptam sobie, tuptam i.. nie zgadniecie co! Zamek zamknięty.

Ale co tam! Jadę na Uniwersytet, który jest podobo największy na świecie. 300k studentów! Jadę metrem na ostatni przystanek o nazwie Universidad. Na spontanie. Wysiadam, patrzę na mape i jestem ponad 2,5km od głównej części kampusu. Kupuje kolejny bilet, wsiadam w metro, jade z powrotem, wysiadam już dobrze i teraz raptem niecałe 1,5km. Ciekawe podejście komunikacyjne do najwiekszej uczelni świata. Zobaczyłem słynną bibliotekę i rektorat. 

Wracam do centrum. Kolejny moj punkt to Torre Latino, czyli swego czasu najwyższy budynek obu Ameryk. Dookoła miasto po horyzont! Coś niesamowitego!
Próbowałem też  lokalnego, ulicznego jedzenia. Ciekawe:)

Bonus: w metrze są wagony tylko dla kobiet oraz dzieci do 12 roku życia. 






niedziela, 14 marca 2021

13.03 ale Meksyk!

Lot z Frankfurtu do Miasta Meksyk trawal długo. Trochę drzemałem, trochę czytałem, trochę gadałem z sympatyczną Meksykanka oraz Niemcem.

Meksyk zaczął się po wylądowaniu... 19:30 czasu lokalnego. 2h czekałem na stempel w paszporcie, stojąc w niekończącej się kolejce. Kilkaset osób przyleciało, a z ich strony stemplowalo z 5 osób. Oczywiście obsługiwali meksykanow poza kolejnością. 

W końcu się udało i uberem dojechałem do hostelu po 22... prysznic, krótki spacer po okolicy i teraz spanie. Jest po północy.

sobota, 13 marca 2021

13.03 5h we Frankfurcie. Początek.

Spałem ok 2h, długo trwały przygotowania i nie mogłem zasnąć z tego wszystkiego. Pobudka o 4, śniadanko, kawa i po 5 taxi na lotnisko.
Balice puste niemalże.
Na pokładzie lufthansy dostałem... butelkę wody. Jak widać, "koronawirus" uniemożliwił standardową na tej trasie kanapkę + kawa/herbata. Dziwne czasy...

Lot sie dłużyl, a przed lądowaniem tak miotało samolotem, że zaczynało mi się robić niedobrze. Pomijając fakt, że ciekawy byłem, jak piloci wykazują... tym razem się udało.

Jestem wymordowany, niewyspany okrutnie i za 3h lecę dalej.

piątek, 12 marca 2021

12.03 Jutro KRK-FRA-MEX!

 2 tygodnie temu kupiłem bilety do Meksyku. 1 tydzień temu zacząłem planowanie. Jutro wylatuję. To był mega intensywny czas dla mnie:

  • najmniej czasu na zaplanowanie wyjazdu w całej mojej podróżniczej karierze
  • pierwszy raz jadę sam, więc 100% przygotowań jest wyłącznie na mnie
  • Meksyk nie należy do najłatwiejszych krajów, jeśli chodzi o planowanie:
    • olbrzymie odległości pomiędzy kolejnymi miejscami
    • w grę wchodzą długie przejazdy autobusami (7-11h), ponieważ samoloty albo nie latają, albo latają zawsze przez Mexico City, co robi taki przelot nieopłacalnym i czasowo i finansowo. Mam kupione już 2 loty wewnętrzne, dziś jeszcze chcę zarezerwować bilety autobusowe, bo w niektóre miejsca jeździ 1 autobus dziennie, więc jak zabraknie miejsca, to nie pojadę na spontanie
    • infrastruktura noclegowa czasem zaskakuje... jest taka latynoska (wysokie ceny, kiepskie warunki); w tym momencie mam zaplanowane wszystkie noclegi, żeby nie stresować się tym już na miejscu.
    • o Meksyku jeszcze 2 tyg. nie wiedziałem praktycznie nic, w międzyczasie rozmawiałem z wieloma znajomymi, którzy tam byli i co polecają lub nie
Jutro o 5 rano jadę taksówką na lotnisko, potem mam 5h przesiadki we Frankfurcie i następnie bezpośredni lot do Mexico City, gdzie dotrę późnym wieczorem czasu lokalnego.