Dzień zacząłem znowu nieco później, niż ostatnio, o 9:30. Po śniadaniu przeszedłem się po okolicy.
Nieco później wybraliśmy się na obiad i na plażę. Plażowanie tutaj do najprostszych nie należy, ponieważ co chwilę podchodzli jacyś tubylcy z całym lokalnym 'small-talk'iem, majfrendowaniem, często mówiąc po polsku(!) i oczywiście oferując jakieś wycieczki, kolosy czy inne atrakcje.
Resztę dnia spędziliśmy siedząc na plaży, obejrzeliśmy zachód słońca i zjedliśmy kolację na plaży. Od wczoraj naszymi kulinariami rządzą owoce morza i ryby.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz